Widzisz wypowiedzi znalezione dla zapytania: osiągnięcia w pracy nauczyciela





Temat: Przymus dla nauczycieli: dwie godziny pracy za ...
chodzi o...
Moja zona ponad 35 lat byla nauczycielka matematyki. Wiem, co to
jest nauczycielski zawod. Wiem ile trudu, nerwow i pracy kosztuje
praca nauczyciela, ktory ma osiagniecia w pracy z uczniami.
Wiem ilu leserow naczycielskich pracuje w szkolach - w szczegolnosci
mlodych, bez powolania. jedyna nagroda za naprawde ciazka prace, sa
osiagniecia uczniow w olimpiadach, konkursach.
Dodatkowym, wspanialym "osiagnieciem" mej zony, sa byli uczniowie,
ktorzy z daleka klaniaja sie i wielokroc opowiadaja o swych
matematycznych osiagnieciach. Wielu bylych uczniow mej zony pracuje
na uczelniach i zajmuje wysokie stanowiska w przeroznych firmach.
jesli czytam gniotow, ktorych jedynym osiagnieciem w kontaktach z
dobrymi nauczycielami, bylo blaganie o lepszy stopien, to znak, ze
spoleczenstwo toleruje glupote i cwaniactwo.




Temat: Wyniki egzaminu opolskich gimnazjalistów
Nadzór? Czy coś takiego jeszcze istnieje? Jak można sprawdzać pracę szkoły i
nauczyciela gdy wizytacja jest zapowiadana z wielotygodniowym wyprzedzeniem i
najczęściej ogranicza się do miłej rozmowy z dyrekcją i "pogrzebania" w
papierkach, gdzie wszystko jest super. Proszę pamiętać, że chyba wszystkie
szkoły na Opolszczyźnie to SZKOŁY Z KLASĄ.Rozumiem gorycz nauczycieli, którzy
pracują z uczniami mało zdolnymi, ale czy rozlicza się pozostałych nauczycieli
z osiągnięć w normalnych klasach pytając równocześnie, czy osiągnięcia uczniów
są wynikiem pracy nauczyciela w klasie, czy opłacanych przez rodziców
korepetycji często u tego samego nauczyciela. Chciałabym poznać stanowisko
kuratora w sprawie plagi korepetycji zamiast solidnej odpowiedzialnej pracy.
Oprócz wielu oddanych nauczycieli jest spora grupa nieudaczników i lizusów,
którzy mają się w szkole dobrze, bo za nich pracują korepetytorzy.





Temat: Matura z biologi- I co dalej?
OK, tym razem bez złośliwości. Możesz studiowac po prostu biologię- czeka Cie
pewnie praca nauczyciela. Chyba, że będziesz miała osiągnięcia i wtedy praca
naukowa. Możesz wybrać medycynę lub weterynarię, na ustnej musisz zdawać chemię.
Mikrobiologia- praca w laboratorium (szpitalnym najczęściej- nędzne zarobki).
Kosmetologia nie jest zła ze względu na stosunkową łatwość znalezienia pracy,
ale może to być praca kosmetyczki, kosmetologów poszukują najczęściej SPA a więc
miejscowości uzdrowiskowe czy odludzie typu Wzgórza Dylewskie Ireny Eris. Ew.
wytwórnie kosmetyków. Kierunki zw. z rolnictwem. Praca być może na wsi. Kierunki
typu żywienie człowieka, dietetyka- z pracą b. ciężko, zarobi podłe. Pedagogika,
o której wspomniałaś to szkoła lub przedszkole- warunki pracy zarobki znane,
Posprawdzaj strony uczelni, tylko tam znajdziesz kierunki i wymagania.
Podstawowy angielski może być przeszkodą.



Temat: nauczyciel na bruk
Podjęcie decyzji przez dyrektora kogo zwolnić, to bardzo trudna decyzja. Z tego
powodu nie zgodziłam się dyrektorować, nie stanęłam do konkursu na dyrektora.
Gdyby kwalifikacje i osiągnięcia nauczyciela dało sie jakoś "zważyć", to byłoby
prościej. Ale nie ma takiej wagi. Wydaje mi się, że opinia o pracy nauczyciela w
środowisku lokalnym tj. wśród rodziców i uczniów byłaby najlepszym miernikiem.
Jak ją zdobyć? Kto otwarcie powie o nauczycielu, że źle uczy, że ma złe
podejście do uczniów, że nie radzi sobie z młodzeżą? Wierzcie mi - dyrektor
zazwyczaj DOSKONALE wie, ile wart jest dany nauczyciel, ale często ma związane
ręce (np. nauczyciel jest w związku zawodowym). Myślę, że dobry nauczyciel nie
da się skrzywdzić.



Temat: Protest w Małachowiance
Drogie władze oświatowe naszego grajdołka może zamiast się zajmować desantem
swoich ludzi na stanowiska dyr szkół może popatrzycie trochę na nabór do szkół
średnich. Bo jak tak dalej pójdzie to aby zostać elektrykiem kucharzem,
hotelarzem, itd. trzeba będzie mieć więcej punktów niż w tej osławionej
Małachowiance.Po co jeszcze istnieją te licea profilowane zamiast technika.
Młodzi ludzie realnie patrzą na świat i doskonale sobie zdają sprawę że nawet
tytuł mgr.
nie zapewni pracy przy staraniu się o stanowisko robotnicze w Orlenie. Że nawet
osiągnięcia w pracy (prawie pół małachowianki jest z Podolszyc) nie zapewnią
jakiejś stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa
bo przyjdzie nowa władza i zrobi np.rewolucję w oświacie. I przyjdzie nowy dyr.
i zacznie obstawiać się swoimi, niektórych zwolni, a tu familia naciśnie co
znajdziesz etatu sprzątaczki czy wożnej, czy dla mojej córki etatu z historii
itd. I miałeś pracę nauczyciela i już nie masz. Byłeś kilkanaście lat dyr. twoja
szkoła ma osiągnięcia, zostało ci parę lat do emerytury i już nim nie jesteś bo
się władza polityczna zmieniła.
Dlatego mnie nie dziwi takie parcie młodzieży na zdobycie konkretnego zawodu z
myślą o wyjeśdzie z naszego kochanego kraju.
A Małachowiance proponuję wprowadzić mundurki wtedy hołota nie będzie się pchać
i problem się sam rozwiąże.




Temat: uprawnienia nauczycielskie
Przepisy Karty Nauczyciela nie zawierają normy, gdzie przerwa w
zatrudnieniu w wykonywaniu zawodu powodowałaby utratę przez
nauczyciela stopnia awansu zawodowego. Uzyskany stopień awansu
zawodowego nauczyciel nabywa do czasu osiągnięcia kolejnego
stopnia awansu zawodowego). Karta Nauczyciela nie przewiduje
utraty zdobytego stopnia awansu zawodowego.

Wobec powyższego, nauczyciel bez względu na długość przerwy w
wykonywaniu zawodu, zachowuje zdobyty stopień awansu zawodowego.

Przed wejściem w życie ustawy z dnia 18 lutego 2000 r. o zmianie
ustawy - Karta Nauczyciela oraz o zmianie niektórych innych ustaw
(Dz. U. Nr 19, poz. 239), a więc według stanu prawnego
obowiązującego przed 6 kwietnia 2000 r., przepisy przewidywały, że
stosunek pracy z nauczycielem nawiązuje się przez mianowanie
również w wypadku ponownego zatrudnienia nauczyciela mianowanego,
jeżeli spełniał określone ustawą wymagania, a przerwa w pracy w
szkole nie przekraczała 5 lat (art. 10 ust. 2a w brzmieniu
obowiązującym do 5 kwietnia 2000 r.). Przepis ten jednak dotyczył
mianowania jako sposobu zawarcia stosunku pracy.

Dodać należy, że w aktualnie obowiązującym stanie prawnym
nawiązanie stosunku pracy na podstawie mianowania zależy wyłącznie
od spełniania wymogów zawartych w art. 10 ust. 5 Karty
Nauczyciela; przerwy w zatrudnieniu nie mają znaczenia dla
nawiązania stosunku pracy na podstawie mianowania.




Temat: Kto zaprowadzi uczniów na rekolekcje?
Za taka pensje - wymagac aby ktokolwiek cokolwiek robil jeszcze po
pracy? Zarty. Placi sie nauczycielom jak portierom - to poziom ich
uslug nie odbiega od poziomu uslug portiera - przechowuja dzieci - i
Panstwo udaje ze im placi a nauczyciele udaja ze nauczaja. Wszystko
gra i jest zgodne z polityka KGB, i Stalina ktory nakazal, aby
nauczycielom w krajach bloku socjalistycznego zaczac malo placic (w
przeciwienstwie do pensji sprzed wojny).
3h dziennie to dla nauczyciela ZA DUZO, bo nauczyciel musi miec czas
na samoksztalcenie - srednio na 1 godzine mowienia - potrzeba 10
godzin przygotowan, aby ta jedna byla jako taka. Wiec po pierwsze
czas nauczycielom zmniejszyc pensum do max. 6h tygodniowo, i
znaczaco podniesc pensje do minimum poziomu 2 srednich krajowych dla
starzysty z tytulem magistra, 3 srednich (i zmniejszenie pensum o
1h) dla tych z doktoratem, 4 srednich krajowych (i zmniejszenia
pensum o 2h) dla tych z habilitacja. Za kolejne osiagniecia -
podnoszace profesjonalizm nauczycieli - powinny byc kolejne
gratyfikacje.

Aby wymagac - trzeba placic. Wyzsze place i lepsze warunki pracy -
sciagna do zawodu najlepszych, ktorzy wyryza patalachow. A od
poziomu nauczycieli zalezy przyszlosc calej Polski:
"Takie beda Rzeczypospolite, jakie ich mlodziezy chowanie"
Do zawodu nauczycielskiego trzeba zachecic najlepszych z
najlepszych - a to osiaga sie przez wysokie wymagania uzasadnione
wysoka pensja.




Temat: "mamo ja nie chcę żyć"
maksimum napisał:
> Pracowitych sie mniej czepiaja,ale jak zobacza kogos zdolnego i
pewnego
> siebie,to juz maja cel do zniszczenia.

Tak wlasnie jest w Polsce.
Napewno gorzej obecnie, niż kiedyś.
Dziecko zdolne, ma przechlapane u nauczyciela, a dziecko, które ma
indywidualny tok i program nauczania, jest systematycznie rownane do
dolu, bo za dużo pracy ma wtedy nauczyciel.
I to jest bardzo przykre.
Może dlatego osoby bardzo zdolne, wyjeżdzaja za granicę, tam maja
mozliwości wykazania się i osiągniecia sukcesu w nauce i pracy
zawodowej.
Dziecko z takim programem w polskiej szkole państwowej nie ma szans
u nauczyciela.
Może dlatego szkoly prywatne osiągaja najlepsze wyniki w rankingach,
bo rodzice zabieraja swoje dzieci z panstwowych szkół do prywatnych.
Tam maja szanse na normalną edukację.
maksimum, jak bys obecnie widział polską szkołę państwową, i jej
poziom nauczania przez niektórych nauczycieli, szczególnie w klasach
od 1-3 to dopiero byś pisał.
Jesteś szczęsliwcem, że twoje dzieci nie muszą sie tutaj ksztalcic.
Jest także wielu wybitnych nauczycieli, których znam, ale oni giną w
w tlumie.



Temat: Czy doktorat to był błąd
Muszę się bronić:)
Otóż-studia doktoranckie robię, bo czuję, że jestem dobra w mojej
dziedzinie-i może nieskromna-ale chyba mam talent-o czym świadczą
najlepiej moje osiągnięcia i fakt, że doktorat mi zaproponowano.
Nie jest to mój sposób na walkę z bezrobociem, bo obawiam się, że
tytuł doktora wcale mi w znalezieniu pracy nie pomoże-poza tym mam
męża, dziecko-i też chciałabym w końcu zacząć zarabiać (kredyty i te
sprawy), a nie pozostawać na utrzymaniu męża. Ale jedyna praca jaką
mi dzisiaj oferują to praca w sklepie na kasie. I taka jest prawda.
Nie pójdę do banku czy urzędu (jakby mnie chcieli...)-bo trzeba byc
dyspozycyjnym-a studia doktoranckie wymagają ode mnie dojazdów na
uczelnię co najmniej raz w tygodniu ponad 200 km.

Tak-chcę zostać nauczycielem! nawet nauczycielem z doktoratem! Bo
mnie nauczyciela-magistra nie chcą, a na pracę na uczelni szansa
prawie żadna...



Temat: Kto zaprowadzi uczniów na rekolekcje?
Mozna - i trzeba
3h dziennie to dla nauczyciela ZA DUZO, bo nauczyciel musi miec czas
na samoksztalcenie - srednio na 1 godzine mowienia - potrzeba 10
godzin przygotowan, aby ta jedna byla jako taka. Wiec po pierwsze
czas nauczycielom zmniejszyc pensum do max. 6h tygodniowo, i
znaczaco podniesc pensje do minimum poziomu 2 srednich krajowych dla
starzysty z tytulem magistra, 3 srednich (i zmniejszenie pensum o
1h) dla tych z doktoratem, 4 srednich krajowych (i zmniejszenia
pensum o 2h) dla tych z habilitacja. Za kolejne osiagniecia -
podnoszace profesjonalizm nauczycieli - powinny byc kolejne
gratyfikacje.

Aby wymagac - trzeba placic. Wyzsze place i lepsze warunki pracy -
sciagna do zawodu najlepszych, ktorzy wyryza patalachow. A od
poziomu nauczycieli zalezy przyszlosc calej Polski:
"Takie beda Rzeczypospolite, jakie ich mlodziezy chowanie"
Do zawodu nauczycielskiego trzeba zachecic najlepszych z
najlepszych - a to osiaga sie przez wysokie wymagania uzasadnione
wysoka pensja.




Temat: Kielecki lekarz popełnił plagiat?
A je współczuję panu Reznerowi! Wierzę,że jest ZAŁAMANY, wierzę,ze był dobrym
pracownikiem Centrum Onkologicznego, wierzę,że przystępując do pisania pracy
doktorskiej miał dobre i czyste intencje! ON padł OFIARĄ MANIPULACJI I SZANTAŻU
samego promotora! Kiedy już się zorientował, co jest grane, BAŁ SIĘ WYCOFAĆ,
bo obawiał się,ze ten człowiek go ZNISZCZY! Nie wierzę w to,żeby młody człowiek
był tak zdemoralizowany. Uwierzę w to,że starsi 50, 60-letni TAK!PAMIĘTAJCIE,
RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY!Współczuję Reznerowi, po przeszedł PIEKŁO już znacznie
wcześniej, już w trakcie pisania pracy!ON BYŁ ZASTRASZONY, a wobec młodego
człowieka, wkraczającego na dobrą sprawę dopieco co w życie jest to bardzo
łatwe do osiągnięcia! Młodzi ludzie nie potrafią się PRZECIWSTAWIAĆ tzw.
autorytetom, nie potrafią mówić NIE, nie potrafią stawiać wyraźnych granic
psychologicznych w obronie własnej autonomii, bo tak zostali wychowani,
nauczeni w szkołach. Większość młodych ludzi miała do czynienia z noramalnymi
nauczycielami i nawet im do GŁOWY nie przyjdzie,że mogą napotkać na
nauczyciela - nauczyciela PSYCHOPATĘ!Współczuję Reznerowi, współczuję!



Temat: szkolana ubikacja
> Osoba która zostaje nauczycielem powina mieć jakieś
> osiągnięcia w pracy w szkole.

A gdzie ma je zdobyć jak nie w szkole? Trudno wymagać od nauczyciela prosto po
studiach doświadczenia w zawodzie równemu belfrowi z 20 letnim stażem pracy.

> Swoją drogą mam nadzieję że nowy minister zlikwiduje te
> munduki,które i tak(całeszczęście) nie wszędzie jeszcze dotarły.

Nie może ich tak z marszu zlikwidować skoro dopiero co zostały wprowadzone. I
szczerze wątpię ze to zrobi (niestety). Za to jestem pewna ze obniży wiek
obowiązku szkolnego bo mówiło sie o tym już dawno a teraz pomysł ma szerokie
poparcie wielu partii.



Temat: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę
Ręce mi opadły, jak to przeczytałam ((

agau7 napisała:

> Na jakiej podstawie twierdzisz, że wszyscy mogą się tej matematyki nauczyć.

Nie napisałam, że WSZYSCY, tylko WIĘKSZOŚĆ - Ty naprawdę uczysz matematyki ???
Twierdzę tak dlatego, że jest to SZÓSTA KLASA SZKOŁY PODSTAWOWEJ czyli, że
przed uczniami jeszcze trzy lata OBOWIĄZKOWEJ edukacji. Jeśli program 6 klasy
przekracza mozliwości przeciętnego ucznia, to w jaki sposób miałby skończyć
gimnazjum ?

Młodzież ma 4 godziny wych. fiz. tygodniowo i kilka godzin sks-u, to czemu mamy
>
> jednego Małysza, czemu nie mamy jako kraj osiągnięć wielu osiągnięć
sportowych.

Nie napisałam, że większość może dostać Nobla z matematyki, tylko że może
nauczyć się liczyć na poziomie czterech działań plus potęgowanie i pierwiastki
oraz znać podstawy geometrii. W przełożeniu na osiągnięcia sportowe - większość
może nauczyć się podstaw kilku gier zespołowych oraz umieć zrobić gwiazdę i
mostek. Do mistrzostwa świata w jakiejkolwiek dziedzinie potrzeba jeszcze sporo
talentu i jeszcze więcej pracy.

Zadaniem nauczyciela w szkole jest NAUCZENIE ucznów tego, co przewiduje
program. Jeśli mu sie to nie udaje, to przede wszystkim powinien zastanowić
się, czy dobrze UCZY.




Temat: Nauczyciele w kolejce
Taki system awansów jest chory; nauczyciele muszą zbierać najdrobniejsze dowody
swojej działalności(zdjęcia, kasety video, protokoły, plik zaświadczeń (od
wójta, policji, proboszcza, związków wędkarzy, myśliwych ( o dokarmianiu
zwierzyny zimą), ekologów itd, itp. I tak jak w każdej społeczności zdarzają
się oprócz autentycznych osiągnięć i rzetelnej pracy - pozory, zwykłe
chciejstwo, miazga. Są dyrektorzy, którzy nie puszczają wniosków, dopóki sami
nie otrzymają stopnia, są nauczyciele, którzy rzeczywiście przepisują z
podręczników akademickich całe rozdziały wciskając je komisji jako swoje.
Żenujące. Dlaczego np. dyrektorzy szkół są awansowani w pierwszej kolejności,
niejako z urzędu - osiągnięcia całej szkoły, a więc poszczególnych nauczycieli,
zapisują na konto własnej działalności. A przecież awans związany jest z pracą
pedagogiczną nauczyciela historii, angielskiego, fizyki... Dyrektor, jeśli chce
awansować, powinien się wykazać jako nauczyciel konkretnej specjalności - tytuł
mu bowiem zostaje, gdy nie będzie już dyrektorem. Tak jednak nie jest. A może
by wzorem niektórych państw wprowadzić obowiązkowe egzaminy: z wiedzy
merytorycznej i metodycznej, np. co 3-5 lat. To utrzymałoby autentyczne
zaangażowanie nauczaniem dobrych nauczycieli i zniechęciłoby do zawodu
miernoty, którzy z takimi egzaminami by sobie nie poradzili. A tak tytuł
dyplomowanego... i spokój do emerytury. Szkoły i poziomu nauczania taką reformą
się nie uzdrowi.
Pozdrawiam (były belfer, który zrezygnował w pracy w szkole, bo nie rozumiał
zarządzeń dyrektorki, żony wójta, po licencjacie z socjologii)



Temat: Lubuscy nauczyciele chętnie zastrajkują
Jesli chodzi o porownanie szkoly do uczelni. Podalem ten przyklad tylko z
jednego powodu - ze wzgledu na sadyzm tego nauczyciela. Nie wmowisz mi, ze
srednia ocen zarowno rocznych, jak i czastkowych CALEJ KLASY w technikum na
poziomie ponizej 3,0 jeszcze w okresie, gdy 2 bylo najnizsza ocena - czy taka
srednia to normalne? Jezeli nauczyciel najwyzsza ocene jaka uznawal to bylo 3,5
za "wybitne osiagniecia"? Wiesz, to juz nawet nie motywowalo do nauki - nawet
najlepsi podchodzili do tego przedmiotu zeby go odbebnic, a nie zeby sie czegos
nauczyc.
Lenistwo pokazalem na przykladzie nauczycieli szkolnych, nie tylko kolezanka
uzywala metode "kopiuj-wklej" w swojej pracy, akurat z tego co slyszalem, to
zdecydowanie malo uzywala tego w przeciwienstwie do swoich bardziej
doswiadczonych kolezanek. Niektore jej kolezanki oceniajac konkretnych uczniow,
tez uzywaly tej metody!!!
Jesli chodzi o wymiar czasu pracy, znam takich, co oficjalnie potrafili wykazac
dziennie 28!!! godzin pracy i jeszcze sie wyspac i pojsc na zakupy. Dodam, ze
mialem to szczescie, ze wsrod swoich nauczycieli nie do konca byla to selekcja
negatywna, wielu z nich dorabialo w przemysle. Poza tym, niektore uczelnie
wymuszaja potem pojscie na nauczyciela, bo gdzie indziej moze pojsc absolwent
historii, matematyki, fizyki? Ilu z nich moze zostac na uczelni? A jesli
alternatywa jest zostanie kustoszem w muzeum - to oznacza brak alternatywy ;)




Temat: Dziecko z ADHD w klasie
Kropko, niestety, przy dzisiejszym systemie egzaminacyjnym liczy się
również ILOŚĆ przekazanego materiału. Co z tego, że nauczyciel z
pasją przerobi 10% materiału, skoro na egzaminie sa pytania ze
wszystkiego.
Jakie będą osiagnięcia tych uczniów?
Do jakich szkół się dostaną?
Oczywiście, zaraz usłyszę, ze nie jest to najważniejsze, bo pasja,
bo talent nauczyciela itd.
Nauczyciel nie musi byc artystą. Fajnie jak jest, ale nie musi. Musi
być solidnym rzemieśnikiem, który dobrze, uczciwie wywiązuje się z
obowiązków i realizuje powierzone mu zadanie.
Co z tego, jesli będziemy miec szalonego artystę?
Prawda z nauczycielami jest, niestey, smutna.
Zarabiają niewiele, praca jest ciężka i w mało któręj szkole dąży
się do zmian.
Stawia się przed nimi stale to nowe wyzwania i wymaga się często
rzeczy niemożliwych. Praca z dziećmi z ADHD jest jedną z tych rzeczy.
Zważywszy, że nauczyciele to najczęściej obarczone rodziną kobiety,
które nie mają ani czasu ani ochoty w pełni poswięcić się pracy (
dlaczego mają czynic to kosztem swoich dzieci i zamiast przeczytać
własnemu potomkowi bajke na dobranoc prowadzić godzinne rozmowy
telefoniczne o problemach wychowanków) mamy to co mamy.
Być może jest gdzieś jakis nauczyciel dla którego szkoła jest
życiem. Nie ma rodziny, nie ma innych spraw. Uczniowie zastępują mu
dzieci/wnuki/małzonka, ale opieranie na tym edukacji jest mocno
ryzykowne.
Podobnie jak opieranie ochrony zdrowia na powoływaniu lekarzy do
wojska lub wolontariuszach, szafowanie powołaniem jest mocno
ryzykowne.



Temat: Rodzice z k(l)asą????
Nasze dziecko chodzi do szkoły podstawowej i ma bardzo duże osiągnięcia -
niestety nie jest to rezultat pracy szkoły.Odnoszę się z uznaniem do nauczycieli
z klasy I-III, niestety z każdym rokiem następnym- wprost w zastraszającym
tempie- nauczyciele pracują nad utratą szacunku(na szczęście są wyjątki)Nie wiem
jak bardzo można w domu wpajać właściwą postawę(Zresztą nie wiem,czy jest to
właściwa postawa, czy zakłamanie?)- jeżeli sam nauczyciel pracuje nad utratą
dobrego wizerunku. Może dobrze byłoby,żeby Państwo posłuchali zastrzeżeń ze
strony rodzicow, a nie tłumaczyli się niskimi zarobkami? Brak pieniędzy w żadnym
stopniu nie usprawiedliwia brak umiejętności pedagogicznych i samozachwyt.
Inwektywy są oburzające pod Państwa adresem, ale może rodzice już są bezsilni i
nie potrafią inaczej pokazać oburzenia? Natomiast "wycieczki osobiste " pod
adresem "Wojtka" świadczą o etyce Nauczyciela i jego poziomie...
Pragnę jednak wyrazić uznanie tym Nauczycielom, którzy potrafią zdobyć serce
dzieci lub młodzieży i pomimo trudności zarazić ich swoją pasją. Do dziś
pozostaję pod wrażeniem spotkania z kilkoma nauczycielami-pasjonatami-np z
Legionowa, ktora przygotowywała dzieci na wystawę prac malarskich , czy też
fizyka-już niestety nieżyjącego z jednego z LO z W-wy.Niestety jest ich tak
mało...A recepta jest taka prosta:serce, pasja, uśmiech, życzliwośc i pytanie:
co Ci wytłumaczyć? Brak jednego z tych elementów grozi takimi jak powyżej
przytoczone rozmowami z rodzicami...



Temat: Najwięcej punktów trzeba było do "Sienkiewicza"

Uczeń - uczeń pierwszej klasy - pisze :

"Gdyby nauczyciele porządnie prowadzili
lekcje, mielibyśmy na prawdę o wiele więcej olimpijczyków, lepsze
wyniki matury,
a przede wszystkim uczniowie nie musieliby chodzić na korepetycje "

Oczywiście gdyby nauczyciele bardziej się przykładali do pracy ,to i
wyniki byłyby lepsze .
Ale o ile ?
Czy w takiej szkole - a o pracę jest trudno - to nauczyciele olewają
swoje obowiązki ?

Czy Otylia Jędrzejczak to swoje osiagnięcia zaczęła mieć dzięki
tylko ćwiczeniom na normalnych lekcjach WF, czy trenując od rana do
wieczora ?

Zapewniam , że dobrą formę na olimpiadach przedmiotowych uzyskuje
się po ciężkiej pracy - ucznia - a także i przy pomocy nauczyciela ,
w tym korepetytora .

W pierwszej klasie może świat wydawać się inny .
Potem nabierzesz i doświadczenia i rozumu .

A maturalne wyniki ? Ciekaw jestem czy ktoś je niedługo poda w
internecie .



Temat: czy to jest korupcja? - awanse nauczycieli
A niby co oni na tych kursach wykładają? Nauczyciele nie róbmy tych
idiotycznych stopni awansu,przecież to uwłacza podstawoej ludzkiej
inteligencji.Zamieniono nas w durnych prymusów , którzy,by się przypodobać
komisjom,produkują jakieś stosy papierów wymyslaja jakieś idiotyczne akcje i
działania.Przecież to chore!Szczególnie jeśli chodzi o dyplomowanych.Powinna o
mnie świadczyć moja długoletnia praca,absolwenci,ludzie na
studiach,osiagniecia zgromadzone przez okres pracy powiedzmy 10-cio letni ,a
nie kupa papieru ,którą wyprodukuje w ciągu 3 lat obnizajac przy tym
drastycznie jakość mojej pracy bo rozwiązujac zadania ,działajac na rzecz i
robiąc inną kupe bzdur nie mam na nią czasu i siły.Poniewarz uważam się za
dobrego nauczyciela dałam sobie spokój; czniam stopień awansu,muszę uczyć
porządnie moich uczniów,zeby mi wstydu nie przynosili.Umrę jako dyplomowany-
trudno.Upokarzajace jest to,że ten cały cyrk jest dla na prawdę paru groszy.



Temat: "GP": Emerytury pomostowe nie dla nauczycieli
Idac Twoim tokiem rozumowania,powinienem liczyc sobie 2 albo 3 razy wiecej godzin przepracowanych. W koncu jestem tylko inzynierem, nad ktorym stoi manager,ktory mowi: szybciej,goni nas czas,mamy deadline,do tego taniej i ma byc bezpiecznie. Ciekawe kto zaplaci mi za godziny pracy w domu. Nikt. Kazdy z was wiedzial jaka prace i zawod wybiera. Tez sie musze doszkalac i nikt za szkolenia i czas poswiecony na nie, nie placi. Nauczyciele powinni zrozumiec,ze zawod nauczyciela nie jest jedynym na tym swiecie. Przypominam takze,ze skonczyla sie komuna - kazdy ma prawo do zmiany zawodu - pracownik budzetowki takze. Nikt nikogo na sile nie trzyma.
PS. Watek z olimpiada mnie rozczulił :) Kiedy ja sie przygotowywalem do olimpiady przedmiotowej w sredniej szkole nie dostalem zadnej pomocy ze strony nauczyciela - ZADNEGO i zaden z moich znajomych rowniez. Za to pieniazki za moje czy kolegow osiagniecia wiadomo kto wzial :) Pozdrawiam.



Temat: potrzebuję waszej rady. Nie ociągać się! Czytać!:)
Ja od lipca na 99% już nie będę nauczycielem i nie mam żadnych wątpliwości.
Lubię moje dzieciaki, ale to mi nie przeszkadza rzucać szkoły ;-) Nie mam męża,
który zarabia świetnie, będę prowadzić tylko swoją małą firmę i dalej zajmować
się moim doktoratem - a mimo to się nie waham. Mam kilkoro znajomych, którzy
pożegnali się ze szkołą i nikt z nich nie żałuje. Dla mnie praca w szkole ze
wględu na poniższe aspekty jest już nie do przyjęcia:
- do w miarę normalnych zarobków (dyplomowanego) mam jeszcze 6 lat,
- w szkołach najrzadziej liczą sie wiedza i osiągnięcia, najczęściej układy
(pracuję w 3 placówce),
- szkoła uwstecznia (jestem językowcem - przy 2 godz. tygodniowo mojego
przedmiotu po 3 latach pracy w szkole umiałabym powiedzieć może parę sensownych
zdań o sobie, gdybym nie robiła poza szkołą kilku innych rzeczy związanych z
językiem),
- status społeczny nauczyciela jest marny, a to ciężka i b. niedoceniana praca,
- Giertych,
- brak możliwości rozwoju, awansu, etc.
- brak dostępu do nowoczesnych pomocy dydaktycznych
- ...

Myślę, że można by tak jeszcze chwilę mnożyć te argumenty. Jeżeli koleżanka
oferuje Ci pracę zupełnie poważnie i firma jest godna zaufania -
powiedziałabym: uciekaj ze szkoły czym prędzej.

Pozdrawiam
Anka



Temat: Polska pod ścianą - raport ekspertów
trzy.14 napisał:

> Sposób oceniania i wynagradzania nauczycieli musi być tak
> ustawiony, by eliminował z zawodu nieudaczników i motywował do
> pracy. Inaczej żadne podwyżki niczego nie zmienią.
Na początek może coś na temat kwalifikacji do zawodu nauczyciela. W
praktyce wystarczy mieć wyższe wykształcenia (często nawet bez
przygotowania pedagogicznego. Można je "dorobić" będąc już
nauczycielem!).
No i ta motywacja nie może być barierą nie do pokonania. Wręcz
przeciwnie, wiele drobnych niezbyt trudnych do osiągnięcia progów,
których przekraczanie powinno zwiększać uprawnienia, zarobki,
możliwości dodatkowej pracy, uzyskiwania współfinansowania szkoleń.




Temat: Broniarz: Pensja prezesa ZNP wynosi 9 tysięcy zł
Chyba trochę przesadzasz. Biorąc pod uwagę twoją wypowiedź - raczej
nie możesz pochwalić się wysokimi kwalifikacjami (pomijam już celowe
kłamstwo - podana w artykule suma to nie 3800, a 3500 zł), więc sam
fakt, że ktokolwiek chciał zatrudnić cię w szkolnictwie możesz
uważać za wyjątkowy przywilej.
A co do podwyżek? Cóż, ja za zrobienie doktoratu (i spowodowany tym
awans na stanowisko adiunkta) dostałem podwyżkę 200 zł brutto.
Naprawdę nie uważam, aby był jakikolwiek powód, aby nauczyciele, w
większości mający jedynie tytuł magistra (albo i nie), mieli
otrzymywać większe podwyżki - i to nie za konkretne osiągnięcia, a
tylko na zasadzie "bo mam za mało i mi się należy". Jako pracownik
naukowy mam znacznie niższą pensję od nauczyciela dyplomowanego
(chociaż mam wyższe od niego wykształcenie i jestem zobowiązany do
publikacji oraz zdobywania dalszych stopni naukowych, oczywiście
obok normalnej pracy naukowej), a mimo to jakoś nie uważam, aby "mi
się należało" (chociaż oczywiście nie miałbym nic przeciw podwyżce).
Może dlatego, że lubię swoją pracę - a biorąc pod uwagę zachowanie
większości nauczycieli, to ich wybór zawodu był wyłącznie wyborem
negatywnym. Po prostu do niczego innego się nie nadawali.



Temat: kura domowa tzw. off topic
wlasnie jest "odpowiedzialny" i to nie tylko za nauke pisania i liczenia, ale i
wiele innych rzeczy. pytanie czy ktos to egzekwuje? nauczyciel powinnien byc
rozliczany i oplacany ze wzgledu na stopien wywiazywania sie ze swoich
obowiazkow, osiagniecia zawowode itp. - czyli jak kazdy pracownik - prawda? a
jest? jezeli polowa uczniow korzysta z korepetycji to wiekszosc nauczycieli nie
wywiazuje sie ze swoich obowiazkow. zgodnie z zasadami wolnego rynku powinni
zostac wyrzuceni z pracy ze wzgledu na niska efektywnosc - ja bym tak zrobila
=). ale tu obowiazuja inne zasady. moim zdaniem szkolnictwo to piekny skansen
komunizmu. wiekszosc nauczycieli przejawia jedynie gotowosc do protestow i
zachowania swoich zdobyczy z zamierzchlych czasow [karta nauczyciela].



Temat: Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym
Uczę angielskiego - nie mam ochoty zarabiać pokątnie dając korki - w mojej byłej
"państwowej" szkole nie było po równo - wybrańcy dyrekcji
( wcale nie konieczne osiągnięcia u uczniów ) . Różnica między wybranymi, a
przeciętnym gronem pedagogicznym dochodziła do 700 zł ( dla nauczyciela
zarabiającego 1500 zł to sporo. W roku 2009 otrzymałam awans nauczyciela
mianowanego - miałam pseudo egzamin - koszmar i upokorzenie ( było miło ) - nie
zgadzam się z potrzebą takiej fikcji awansowej. A jeśli chodzi o pensum i
wakacje - 2 miesiące koszmar , potem 4 dłuugie miesiące bez przerwy ciężkiej
pracy ( staram się nauczyć czegoś, a to wymaga zarówno mojego wkładu pracy jak
i uczniów) - Grudzień to już tylko testy i święta - wszyscy maja dosyć -za to po
świętach w zasadzie nic , bo co zrobię przez dwa tygodnie albo miesiąc, kiedy
muszę zakończyć semestr, siedzieć na radach i uzupełniać dokumentację. Potem
ferie, a po feriach trochę pracy - niestety takie przerwy powodują, że już wtedy
tak naprawdę powtarzamy i przypominamy to, co uciekło ....myślimy o końcu roku,
siedzimy na radach ( bez sensu, często szkoleniowe nie wiadomo po co - pracując
w szkole miałam tyle rad szkoleniowych, że umiem siedzieć i słuchać bzdur jak
każą). Lubię uczyć .... pracuję w szkole prywatnej, gdzie nareszcie zajmuję się
uczeniem, a nie wysiadywaniem radowym ( w dodatku składkowe na limuzynę
ministerialną także mnie się nie podoba) .



Temat: Powinni ujawnić już dawno. Prof. Tomasz Gąsowsk...
Gość portalu: jan napisał(a):

> Etykietka donosiciela, nawet niesłusznie przypięta, przynajmniej na wiele lat
> zdegraduje wartość nauczyciela akademickiego, odbierając mu m.in. dobre imię i
> –
> tak potrzebne w jego pracy- zaufanie społeczne. Praktycznie wyeliminuje go z
> życia społecznego, nierzadko odbierając mu również pracę zawodową.

W 1968 i po 1981 również przypinano różne etykiety. Specjaliści od przypinania
etykiet są wciąż jeszcze "cenionymi nauczycielami akademickimi" i cieszą się
zaufaniem społecznym.

> Naprawdę wybitni specjaliści, pracujący dotąd w Polsce z przyczyn
> patriotycznych, odrzuceni tutaj, bez wahania podejmą pracę w uczelniach krajów
> bardziej rozwiniętych cywilizacyjnie (jak stało się np. z pracującymi obecnie
> m.in. w Oksfordzie naukowcami z byłej NRD).

Ci patrioci, którzy zdobywali stanowiska akademickie przypinając innym etykiety
syjonistów i antysocjalistycznych ekstremistów, już dawno by z tego kraju
wyjechali, by pracować za lepsze pieniądze, gdyby tylko ktokolwiek zechciał tam
uznać ich wybitne osiągnięcia naukowe. Na ogół jednak nikt nie był tak hojny,
więc pozostało umacniać potęgę habilitacyjno-tytularną szacownych polskich uczelni.




Temat: Im gorszy nauczyciel tym lepszy
System wynagradzania jest chory.
Tak sobie myśle, że wynagrodzenie zasadnicze w przeliczeniu na jednostkę
lekcyjną powinno być identyczne dla każdego nauczyciela. Różnica pomiędzy
stażystą i dyplomowanym nie powinna polegać na tym, że temu pierwszemu płacą
trzy razy mniej za robotę, która z punktu widzenia ucznia powinna być wykonana
jednakowo dobrze (niby czemu uczniom stażystów system ma fundować słabszą
jakość nauczania?). Różnica powinna polegać na tym, że dla stażysty system
powinien przewidywać znacznie więcej czasu poza tablicą na właściwe
przygotowanie się do lekcji. Od dyplomowanego system może oczekiwać i
większej "wydajności" i dodatkowo innych prac i pożytków rzutujących na
wynagrodzenie. Stażysta za mniejsze pieniądze powinien mieć proporcjonalnie
mniejszą liczbę godzin dydaktycznych; dyplomowany proporcjonalnie wiekszą. Za
szczególne zasługi i osiągnięcia powinny być należne zauważalne dodatki
motywacyjne - zależne od faktycznej jakości, a nie od stopnia awansu i stażu
pracy.
Przy takim systemie organ nie miałby żadnego interesu w pozyskiwaniu słabiej
kwalifikowanej kadry. I nie powinien mieć takiego interesu, bo jeśli będzie
miał, to zawsze znajdzie sposób na obejście ewentualnych regulacji
administracyjnych.



Temat: Nauczyciele pod lupą
No, to chyba nieprawda, choć być może takie przypadki były (w szczególności
spośród związkowców a być może także kadry kierowniczej). Sam znam
nauczycielkę, która w chwili wystąpienia o skrócony staż miała 25 lat pracy za
sobą, stopień nauczyciela mianowanego i osiągnięcia wystarczające, by o stopień
nauczyciela dyplomowanego się ubiegać. A mogła, bo ukończyła dwa fakultety. Tak
że nie uogólniajmy. Co w niczym nie zmienia mojego przekonania o bezsensowności
tych postępowań. Zwłaszcza, że tzw. ekspertami zostawali często ludzie
przypadkowi. Wystarczyło pracować na uczelni, mieć stopień doktora i dobre
chęci. Nieważne, że w życiu się w szkole nie pracowało. Pismo do ministerstwa i
załatwione. Powodem zgłoszeń była nadzieja na dobre zarobki. Niespełniona, ale
tak już zostało.



Temat: Oszustwo Pechu na mistrzostwach świata
Oszustwo Pechu na mistrzostwach świata
Nie można zła usprawiedliwiać innym złem, dlatego też próba obrony
oszustwa przy użyciu argumentu "inni też tak robią" jest
nieporozumieniem. Mamy do czynienia z żenującym przypadkiem
oszustwa, które zafundowały nam choreografki pracujące na etacie
NAUCZYCIEL" w placówce, której celem jest wychowanie młodych ludzi.
Musiały w ten proceder wciągnąć dzieci i postawić je w
sytuacji "oszukujemy dla dobra sprawy". Wskazywanie drogi do sukcesu
poprzez oszustwo to ZBRODNIA PEDAGOGICZNA i nie ma żadnego
usprawiedliwienia!!! Żenujące są próby obrony poprzez atak na inne
zespoły oraz wyszukiwanie kto doniósł. Problemem jest fakt, że w
miejskiej placówce na etacie nauczycieli zatrudnione są panie, które
uczą dzieci kłamać. Ich wielkie osiągnięcia i sukcesy,
profesjonalizm czy warsztat pracy nie mają w tej sprawie żadnego
znaczenia. Wartości merytoryczne nie idą w parze z wartościami
moralnymi i to jest sedno problemu. Nie nawołuję do linczu ale nie
wyobrażam sobie, żebym oddawał swoje dzieci pod opiekę pań, które
mają problem z kregosłupem moralnym. Jako rodzic chcę by moje dzieci
były zarażone pasją tańca, przeżyły fascynującą przygodę a nie były
narzędziem do zdobywania medali dla dwóch sfrustrowanych i żądnych
sukcesu kobiet. A obie panie zachęcam do refleksji nad rolą
nauczyciela oraz zastanowienie się czy w życiu najważniejsze są
medale sukcesy i aplauz czy może są jeszcze inne wartości.



Temat: Spór wokół likwidacji Szkoły Podstawowej nr 4 w...
Bardzo popieram te wypowiedz. Zgadzam sie co do tego ze decydenci podejmuja
decyzje i wypowiadają sie na temat szkoly nie majac o niej pojecia obrazajac
rodzicow nie konsulujac ich opinii tym bardziej z zamiarem zamkniecia szkoly
zlikwidowania dobrej szkoly, ktora ma osiagniecia w nauce, w konkursach spelnia
warunki tak (dysponowane przez partie rzadzace) pro rodzine. Ludzie dzieki temu
ze niema tam molocha (wielkiego budynku)dzieci maja lepsza opieke nauczyciela,
wiedza o kazdym problemie dzieci, a co zatym idzie moga tym dzieciom zapewnic
wiecej czasu oraz wieksza uwage im poswiecaja nie obnizajac poziomu nauki innych
dzieci. Dzieki temu ze jest mala niema w niej zjawiska narkotykow, papierosow,
kradziezy, wymuszen. Tam znaja sie wyszyscy zaden obcy niema wstepu. Jezeli
Radni szukaja oszczednosci niech zaczna od siebie. zostawcie szkoly w spokoju
zaimijcie sie problemem bezrobocia a nie odbierajcie nastepnych stanowisk pracy.



Temat: porównanie efektywności nauczania w polskich gimaz

> OK. Ale przecież w założeniach EWD miało umożliwić szansę wkładu pracy szkoły
> (nauczyciela) w wyniki nauczania niezależnie od potencjału uczniów. A tu się o
> kazuje, że nadal EWD stosunkowo silnie zależy od tego potencjału..

Co nie zmienia faktu, że są szkoły z kiepską EWD przy dużym potencjale uczniów i
z wysoką EWD przy potencjale marnym (czy gorszym). To, że jest ich mniejszość,
to dla mnie normalne - dobre wyniki przy trudnym "materiale ludzkim" są trudne
do osiągnięcia, kiepskie wyniki (mam tu na mysli postępy, a nie bezwzględny
wynik testu) też część osób zniechęcają i "lepsi" się przenoszą gdzie indziej, o
czym sama wspominałaś.
Generalnie efektywnie działające szkoły powinny znajdować się w górnych
ćwiartkach - wynki testów zawsze będą zróżnicowane, bo nie każdy jest omnibusem,
dobrze jednak byłoby, żeby każdy miał szansę się rozwinąć na miarę SWOICH
możliwości.

> Ciekawa też jestem, czy polski sposób liczenia EWD jest podobny do systemu stos
> owanego w innych krajach.

Podejrzewam, że jest standardowy przynajmniej w UE.




Temat: Kto zaprowadzi uczniów na rekolekcje?
Szanowny Panie "ignorancie",
26 dni urlopu. To duzo - bo to u Pana jest urlop netto.
Moj urlop (jestem nauczycielem - pracuje na 2 etatach w 2 szkolach)
to okolo 5 miesiecy BRUTTO (4 miesiace letnich i 1 miesiac zimowych).
Ale netto wychodzi znacznie mniej niz 13 dni w roku.

Acha - tak formalnie, to nauczyciele maja urlop zgodnie z prawem
pracy - tyle samo co w innych dzialach gospodarki. Brak zajec
dydaktycznych nie oznacza urlopu.
Rownie dobrze moznaby Panu liczyc jako wolne caly czas spedzony w
firmie bez wykonywania pracy (czyli duzo, bo pisanie w sieci zapewne
ma miejsce wtedy kiedy "niby" jest Pan w pracy - ale pracy nie
swiadczy swojemu pracodawcy - zatem ma Pan 200 dni urlopu - lekko
liczac :-)]

Wrocmy do nauczycieli (poza tym, ze osobiscie jestem za likwidacja
przymusowego obowiazku szkolengo, brak obowiazku = wyzsze pensje,
dla najlepszych, czyli dla mnie) i ich zarobkow:
Za taka pensje - wymagac aby ktokolwiek cokolwiek robil jeszcze po
pracy? Zarty. Placi sie nauczycielom jak portierom - to poziom ich
uslug nie odbiega od poziomu uslug portiera - przechowuja dzieci - i
Panstwo udaje ze im placi a nauczyciele udaja ze nauczaja. Wszystko
gra i jest zgodne z polityka KGB, i Stalina ktory nakazal, aby
nauczycielom w krajach bloku socjalistycznego zaczac malo placic (w
przeciwienstwie do pensji sprzed wojny).
3h dziennie to dla nauczyciela ZA DUZO, bo nauczyciel musi miec czas
na samoksztalcenie - srednio na 1 godzine mowienia - potrzeba 10
godzin przygotowan, aby ta jedna byla jako taka. Wiec po pierwsze
czas nauczycielom zmniejszyc pensum do max. 6h tygodniowo, i
znaczaco podniesc pensje do minimum poziomu 2 srednich krajowych dla
starzysty z tytulem magistra, 3 srednich (i zmniejszenie pensum o
1h) dla tych z doktoratem, 4 srednich krajowych (i zmniejszenia
pensum o 2h) dla tych z habilitacja. Za kolejne osiagniecia -
podnoszace profesjonalizm nauczycieli - powinny byc kolejne
gratyfikacje.

Aby wymagac - trzeba placic. Wyzsze place i lepsze warunki pracy -
sciagna do zawodu najlepszych, ktorzy wyryza patalachow. A od
poziomu nauczycieli zalezy przyszlosc calej Polski:
"Takie beda Rzeczypospolite, jakie ich mlodziezy chowanie"
Do zawodu nauczycielskiego trzeba zachecic najlepszych z
najlepszych - a to osiaga sie przez wysokie wymagania uzasadnione
wysoka pensja.




Temat: Czy można prosić o zrobienie małego porządku
>"Wygrane uczniów w olimpiadach i konkursach (o ile są powtarzalne) są
tak > rzeczywistymi (!) osiągnięciami nauczyciela, że trudno o
bardziej rzeczywiste".

Święta prawda, lecz po spełnieniu takich warunków:
1. nauczyciel sam odnalazł i wyszlifował taki diament, nie korepetytor
2. nauczyciel nie zaniedbał pozostałych uczniów w trakcie takiego szlifowania
3. praca z uczniem zdolym - to zapewne wielka sztuka i wyzwanie, jest chyba
jednak dość cienka granica między wyławianiem a czymś co mógłbym
nazwać "hodowlą", a co możnaby rozpoznać choćby w przypadku nie dopełnienia
warunku nr 2.

Mówiąc o konkursach, dobrym przykładem jest konkurs plastyczny (w podstawówce),
gdzie pracę trzeba wykonać w domu (w domyśle - przy pomocy rodziców). Nie
stanowi to żadnej gwarancji wygranej w konkursie, bo większość rodziców co
najmniej pomaga (dla dobra dziecka?). Stąd wnioskuję, że sukcesy uczniów często
świadczą o nauczycielu dobrze, lecz nie zawsze muszą.

>"Oczywiscie są jeszcze wyniki egzaminów zewnętrznych(byle rzetelnie
pzeprowadzonych!) i >,żeby była wartość dodana, wyniki egzaminów zewnętrznych
po poprzednim etapie edukacji."

To jest niewątpliwa szansa na uzyskanie obiektywnego kryterium oceny, lecz ta
rzetelność została już na wstępie wykluczona w sposób systemowy. To, czego uczą
na kursach dla egaminatorów "zewnętrznych" ( na pewno język polski i
matematyka) to ujednolicenie sposobu sprawdzania egzaminu zewnętrznego. Tylko
że to ujednolicenie polega też na zaleceniu ignorowania pewnych błędów. Czuję,
że to w ramach światłej strategii wyrównywania szans edukacyjnych -
wyrównywania w dół, oczywiście.

Jeżeli zaś chodzi o "inne stwierdzalne obiektywne osiągnięcia nauczyciela", no
cóż, miałbym jedno kryterium - w miarę obiektywne chyba. W związku z moimi
bliskimi koneksjami rodzinnymi znajduję się bardzo blisko środowiska
nauczycielskiego. Znani mi nauczyciele mówią, że najwyższe uhonorowanie ich
pracy, jakie może ich spotkać, to gdy przychodzi świeżo upieczony absolwent
szkoły i mówi:" Pani Profesor, zdałem na studia trudny egzamin z Pani
przedmiotu nie biorąc ani godziny korepetycji". (znaczy znowu misja i etos)



Temat: Masojć: szkoły specjalne są za drogie
Masojć: szkoły specjalne są za drogie
A tak mają się sprawy w Warszawie

Rok 2006
Szanowni Państwo
Dyrektorzy i Nauczyciele
szkół i placówek oświatowych
prowadzonych przez m.st. Warszawę

z satysfakcją informuję, że Rada m. st. Warszawy w dniu 26
października 2006 r. podjęła Uchwałę Nr LXXXIV/2881/2006 w sprawie
ustalenia regulaminu dotyczącego niektórych zasad wynagradzania
nauczycieli zatrudnionych w przedszkolach, szkołach i placówkach
prowadzonych przez m.st. Warszawę,
która wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2007 r.

Doceniając trud i wartość pracy nauczycieli i wychowawców radni m.
st. Warszawy –
z inicjatywy Klubu „Solidarność”, po akceptacji Prezydenta -
zdecydowali o podwyższeniu funduszu na dodatki motywacyjne dla
nauczycieli. Wprowadzenie odpowiedniego zapisu w § 6 ust. 1
regulaminu spowoduje zwiększenie przeciętnej kwoty dodatku
motywacyjnego przypadającej na 1 etat nauczyciela w roku 2007 o
około 70 zł miesięcznie w stosunku do roku 2006.

Ponadto w § 6 ust. 3 regulaminu wprowadzono nowy zapis umożliwiający
organowi prowadzącemu okresowe zwiększanie środków na dodatki
motywacyjne przekazane do planów finansowych szkół/placówek - nie
więcej niż o 100% - za „wybitne osiągnięcia i znaczny wkład
nauczycieli w rozwój szkoły”. Intencją wprowadzenia tego zapisu jest
motywowanie do podejmowania zespołowych działań na rzecz
przedszkola, szkoły lub placówki oraz stworzenie prawnej możliwości
nagradzania całych rad pedagogicznych za szczególne osiągnięcia.

Rok 2008
(bip.warszawa.pl/NR/exeres/35DDAACB-06F9-4A4F-A4A2-
A2EACBC472A7,frameless.htm}
3.Dodatek dla nauczyciela prowadzącego zajęcia dydaktyczne, w tym
nauczyciela, któremu powierzono stanowisko dyrektora lub inne
stanowiskobip.warszawa.pl/NR/exeres/35DDAACB-06F9-4A4F-A4A2-
A2EACBC472A7,frameless.htm kierownicze, w szkołach w placówkach
opiekuńczo-wychowawczych przysługuje w wysokości 30% wynagrodzenia
zasadniczego, według stawki osobistego zaszeregowania,
proporcjonalnie do ilości przepracowanych dni.




Temat: Przepis na olimpijczyka
Przepis na olimpijczyka
Przeczytawszy wszystkie wpisy dotyczące dr Adama Benona :) Duszyka muszę podjąć
się jego obrony. Trudno mi się wypowiadać jak wygląda jego praca w Kochanowskim,
ani jakie osiągnięcia są jego zasługą. Jednakże nie mogę się zgodzić z tonem
wypowiedzi na temet jego osoby. Pamiętam Pana doktora jak jeszcze magistrem był
i pracę w Radomiu zaczynał, w wymienionym w artykule Słowackim. Był to człowiek
ambitny, pracowity, otwarty, inteligentny. Cięzko mi uwierzyć aby te cechy u
niego zanikły. Byłem w klasie, która była jego pierwszą w roli wychowawcy i
muszę powiedzieć, że takiej osoby jak on niespotkałem przez 12 lat edukacji
szkolnej, a i później na Alma Mater wielu mogłoby mu buty czyścić. Zgadzam się z
jednym z przedmówców, że sukcesy w dużym stopniu zależą od indywidualnej pracy
ucznia. Zresztą nie wierzę, że dr Duszyk, który kiedyś był liberałem (mam
nadzieję że jest nim nadal) myśli inaczej ale nie da się ukryć, że rola
nauczyciela jest ogromna chociażby we wskazaniu źródeł czy też rozmowie na
codzień i pomocy osobie, która robi coś ponad normę. Mówię to z perspektywy już
blisko 10 lat od matury. Piszę to zupełnie szczerze dr Duszyk pomógł mi osiągnąć
zamierzone cele i był bardzo dobrym pedagogiem, mimo iż nasze sukcesy w
Słowackim to był "pikuś" przy sukcesach Kochanowskiego. Jednakże sam fakt tego,
że je odnosiliśmy powinien zmuszać do myślenia, gdyż w naszym liceum nie byli
sami wybrani i najlepsi z regionu jak w Kochanowskim. Praca była od podstaw, a
bez zaangażowania naszego i nauczyciela nie osiągnelibyśmy nic. Czytając zarzut
dotyczący propagandy zwanej też PR, muszą stwierdzić jedno: dziś nie wystarczy
osiągnąć sukces trzeba umieć go również sprzedać. DLategoteż jeżeli dr Duszyk to
potrafi, cóż..... Zaznaczam jednak, że nie znam sytuacji w Kochanowskim i mogę
tylko wypowiadać się mając za podstawę znajomość osoby dr Duszyka, oraz artykuł
ktory przeczytałem.

You'll Never Walk Alone Mister Benon :)))

P.S. Można być w życiu szczęśliwym i osiągnąć sukces nie chodząc do Kochanowskiego.



Temat: ... Do szkoły kochne "cymboły"- Zmiany!
Dni bez szkoły

11 listopada 2008 r. (wtorek) - Święto Niepodległości

22 - 31 grudnia 2008 r. - zimowa przerwa świąteczna

1 stycznia 2009 r. (czwartek) - Nowy Rok

16 lutego - 1 marca 2009 r. - ferie zimowe w województwie małopolskim, ale także
w kujawsko-pomorskim, lubuskim, świętokrzyskim i wielkopolskim.

9 - 14 kwietnia 2009 r. - wiosenna przerwa świąteczna

1 maja (piątek) - Święto Pracy

11 czerwca 2009 r. - Boże Ciało

12 czerwca 2009 r. - piątek po Bożym Ciele

Dodatkowymi dniami wolnymi mogą być, po odpracowaniu, 10 listopada 2008 r.
(poniedziałek) i 2 stycznia 2009 r. (piątek)

W sumie 30 dni laby!

Egzaminy

21 października 2008 r. - próbny egzamin gimnazjalny z języka obcego

2 kwietnia 2009 r. - sprawdzian szóstoklasistów

3 czerwca 2009 r. - dodatkowy termin sprawdzianu szóstoklasistów

22 kwietnia 2009 r. - część humanistyczna egzaminu gimnazjalnego

23 kwietnia 2009 r. - część matematyczno-przyrodnicza egzaminu gimnazjalnego

24 kwietnia 2009 r. - egzamin gimnazjalny z języka obcego 2,3,4 czerwca 2009 r.
- dodatkowy termin egzaminu gimnazjalnego
Małopolskie szkoły w liczbach

Małopolska w liczbach
W naszym województwie mamy 1509 szkół podstawowych, 723 gimnazja i 880 szkół
ponadgimnazjalnych. Co roku spada u nas liczba uczniów. W tym roku jest ich o
ponad 10 tys. mniej.

Szkolny dzwonek po raz pierwszy usłyszy 1 września 31 864 dzieci klas pierwszych
szkół podstawowych. W sumie we wszystkich klasach szkoły podstawowej mamy ponad
210 tys. uczniów. W gimnazjach uczy się 124 tys. dzieci, a do szkół
ponadgimnazjalnych chodzi ponad 160 tys. uczniów.

W Małopolsce pracuje blisko 60 tys. nauczycieli. Aż 46 proc. z nich to
nauczyciele dyplomowani.

8,26 - tylu średnio uczniów w Małopolsce przypada na jednego nauczyciela.

W tym roku rząd przeznaczył ponad 617 tys. zł na zakup książek do bibliotek w
małopolskich szkołach podstawowych i gimnazjach położonych na terenach wiejskich.

Prawie 4 mln zł dostanie Małopolska na zakup podręczników dla najbiedniejszych
uczniów klas I-III szkoły podstawowej.

Co Wam droga młodzieży i zacni nauczyciele życzyć?

Młodzieży - przyjemności w pracy nad sobą i osiągnięcia zamierzonych celów.
Życzenia sukcesów w efektywnosci nauczania składamy wszystkim Waszym zacnym
nauczycielom.
Witaj Szkoło!



Temat: Co myślisz o naszej akcji?
Polska z klasą,policja z klasą,sądy z klasą,repre.
zentacja piłki noznej z klasą etc :):):)To mi przypomina zebranie POP (sorry) i
konstruktywne mysli przewodniczących tych zebrań.A nie lepiej zastosować starą
normalną zasadę ...płacę i wymagam. Wtedy w szkołach i w ogóle wszedzie będa
nareszcie pracowali profesjonalisci,którzy poswięca sie tej pracy.. i niech to
będzie ich jedyna praca. Ta misja jest niemozliwa w tym kraju!!! Na stolkach
ludzi w ministerstwie siedzą ( i siedzieli)amatorzy a nie najlepsi z nas.
Siedza, bo maja układy...a przecież maja za to nieżle płacone. Tak samo jest z
Dyrektorami szkól. Wielu z nich to ludzie z poprzednich układów, których nawet
nie ruszą jakies tam konkursy na Dyrektora.Na wszelki wypadek obstawiają się
swoimi nauczycielami...a kwestia czy to dobrzy nauczyciele jest 2rzędna.Znam
mało mądrych Dyrektorów.Wykładnikiem karierowicza dyrektora sa wybory do władz
lokalnych etc.. wtedy taki dyrektor kandyduje raz z jednej partii, a raz z
drugiej...a może się uda....sa przeciez wyborcy rodzice i uczniowie.No i taki
dyrektor nie posiada nawet zdolnosci odtwórczych.W wielu szkołach to
własnie "doradcy" nauczyciele właściwie decydują o szkole etc etc. JA PROPONUĘ
ZROBIC WSZYSTKO Z KLASA..ALE Z PROFESJONALISTAMI.I nie pisac tych cholernych
sprawozdań i papierów..np aby dostac awans zawodowy etc. Im kto ma wiecej
paierów tym lepiej.Znam nauczyciela,który ma osiagniecia akonkursach i
olimpiadach przedmiotowych..i juz drugi raz nie jest dyplomowany, poniewaz brak
papierka ukończenia kursu komputerowego.No a czy aby dobrze posługiwac sie
komputerem trzeba kończyc kurs.Wystarczy byc inteligentnym i miec swój komputer
etc.Pozdrowienia.



Temat: reportaz o wizy narzeczneskiej
cudahy, ja sie odwazylam opuscic Polske i zaryzykowac, chociaz zastanawianie
sie i rozwaznie, co lepiej, gdzie, co ja bede robc, trwalo u nas 2 lata.
Oczywiscie zastanawialismy sie razem, gdzie byc. Nie wchodzila kwestia czy byc
razem czy osobno ale gdzie. Ja w Polsce zostawilam prace, prace naukowa co
moglaby mi dawac w przyszlosci jakis wiekszy preztiz, ale bez wyzutow sumiena
ja zostawilam. Nazywalam to bagno uniwersytecke, chociaz na zewnatrz o nim nikt
nie ma pojecie )))) Zazywszy na to ze w polsce musze byc nastawiona ze
zawodowo beda mi rzucac klody pod nogi,co tez mialo miejsce i to ze cudownie
byc z kims a nie samemu, czego mam teraz dowody, postanowailam sprobowac nowego
zycia.
Nie moge ci powiedziec czy mi sie udalo czy nie, bo wlasnie dopiero co
przyjechalam tu na wize narzeczenska. Ale znajac swoj zapal do pracy i wielka
chcec byca kims w zyciu oraz osiagniecia czegos, majac wyzanczony cel dotre do
niego.
Jako nauczycielka w POlsce, mozna TYLKO zyc satysfakcja ze czegos nauczylas ze
twoi maturzysci zdali, Niczym wiecej. Mowie to z pelna swiadomosca, bo moi
rodzice obydwoje sa nauczycielami i wiem co to znaczy zarabiac po nauczycielsku
i ile nerwow i czasu pochlania szkola. Mowie to rowiez z pelnym POWAZANIEM do
zawodu nauczyciela.Prosze nie nie przyjmij tego negatywnie.
Zycze zebys podjela wlasciwa decyzje, a wize narzczenska dostanie sie. U mnie
trwalo 4,5 miesiaca.
Nie chce ci niczego sugerowac, sama podejmiesz decyzje. Najwazniejsze jest byc
z czlowiekiem ktorego sie kocha (tak mysle) wtedy jest sie sczesliwym a praca,
ewentuana nauka LATWIEJ przychodza. Nie chce tez ci nic sugerowac bo sama te
pierwsze tygodnie czuje sie tu obco, ale szczesliwa i znow z wyznaczonym
celem.............




Temat: Matura wbrew woli
Gość portalu: elektor napisał(a):

Dysproporcje godzinowe w przedmiotach maturalnych
> między LO a Technikum i LP są bardzo duże, co powoduje nierówne szanse w jej
> zdaniu, nie mówiąc już o poziomie zdania. Dlatego szanse te powinny być równe
iwtedy porównujmy, róbmy statystyki, rankingi itp., itd. A tak na marginesie, te
> wszystkie rankingi są bzdurne i wcale nie odzwierciedlają pracy szkoły.

Że rankingi sa mylace to oczywiste. Np do MM idzie bardzo dobry element i ich
osiągniecia nie sa zadną rewelacja a wpływ nauczycieli jest relatywnie mały -
choc nieodzowny. W Liceach troche gorszych to często "przyrost wiedzy" jest
wiekszy dzięki pracy nauczyciela i ucznia. Tylko jak to porównać? Srednie z
egzaminów gimnazjalnych i matur ??? Pewno jakąś metodę by mozna opracować.

Ale nie rozumiem Twoich argumentów o wyrównaniu szans. Czego oczekujesz?
Zmniejszenia ilosci godzin z polskiego historii itp do poziomu technikum? Chyba
nie.
Zatem chcesz zwiekszyć ilość godzin w technikach do poziomu liceum. Czy Tak???
To spróbuj to uczynić. Gwarantuję Tobie, że hałas jaki podniosa uczniowe i ich
rodzice a także nauczyciele w technikach bedzie potworny. To forum sie zagotuje
od protestów.
Przykro to powiedzieć ale zrównanie szans jest niemozliwe. Po prostu trzeba sie
pogodzić, ze są to szanse nierówne. Z tym, że napradę nie jest trudno zdać
poziomu podstawowego na poziomie 30 kilku %. Ale trzeba włozyc minimum wysiłku.
Innym wyjsciem jest rozdzielenie matur ale to oznacza, ze matura z technikum
nie bedzie dawała takich samych uprawnień jak z LO.
Tu bedzie potrzebna jakaś decyzja MEN ale chyba nie taka jaka byś oczekiwał.




Temat: Pięć złotych za palenie na terenie szkoły
Pięć złotych za palenie na terenie szkoły
Nniech pilnują siebie a szkole nie przeszkadzają!
Kurator przyznał nagrody niezgodnie z regulaminem

Paweł Reszka 08-12-2004 , ostatnia aktualizacja 08-12-2004 19:22

Sprawa nagród dla pracowników kuratorium. Wicekurator oświaty przyznaje: -
Zaopiniowaliśmy je na podstawie nieaktualnego regulaminu

O kontrowersjach związanych z nagrodami dla sześciorga współpracowników
Waldemara Godlewskiego, lubelskiego kuratora oświaty, "Gazeta" pisała w
październiku. Tuż przed Dniem Nauczyciela otrzymali oni po 2,5 tys. złotych
za "wybitne osiągnięcia". To zbulwersowało kilku innych pracowników
kuratorium, którzy podkreślali: - Pieniądze dla nich kurator zabrał z puli
przeznaczonej na nagrody dla nauczycieli.

Sławomir Sosnowski, wicekurator oświaty i jednocześnie przewodniczący
komisji, która opiniowała nagrody, tłumaczył: - Zostały przyznane na
podstawie wewnętrznego regulaminu kuratorium. Wszystko odbyło się zgodnie z
prawem.

Regulamin powstał na podstawie Karty nauczyciela oraz rozporządzenia
ministerialnego mówiącego o nagrodach dla nauczycieli. Szkopuł w tym, że
urzędnicy tej instytucji podlegają od niedawna ustawie o służbie cywilnej.

Ustaliliśmy, że po tekście w "Gazecie" w kuratorium rozpoczęły się prace nad
zmianą regulaminu przyznawania nagród.

Wicekurator Sławomir Sosnowski przyznaje dziś: - Komisja przed Dniem
Nauczyciela zaopiniowała nagrody dla pracowników kuratorium na podstawie
nieaktualnego regulaminu, który powinien być zmieniony, ale wcześniej nie
zdążyliśmy tego zrobić. Podczas posiedzenia nie byliśmy pewni, czy nagrodzeni
przez nas pracownicy mogą dostać te pieniądze, wiec nie wpisaliśmy ich
nazwisk do protokołów obrad, tylko przekazaliśmy kuratorowi Waldemarowi
Godlewskiemu. On uznał, że powinni zostać nagrodzeni, ale z zakładowego
funduszu nagród. Pieniądze dla nauczycieli nie zostały uszczuplone -
podkreśla i dodaje, że potwierdzili to kontrolerzy Urzędu Wojewódzkiego i
inspekcji pracy.

Jakby na udowodnienie tej tezy w ostatni wtorek kurator przyznał nagle
nagrody ośmiu nauczycielom.

- O tej porze roku to się nigdy nie zdarzało. Nauczyciele byli nagradzani
głównie przed Dniem Edukacji Narodowej lub przy okazji jakiegoś wyjątkowego
jubileuszu - mówi Dorota Adach, szefowa lubelskiej oświatowej "Solidarności".

Skąd wtorkowe nagrody dla nauczycieli?

Sławomir Sosnowski: - Po prostu przed końcem roku zostały nam pieniądze.
miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,2435781.html



Temat: Szkoła z klasą - organ kontrolny
Nauczycielką nie zostanę, choc mam ku temu pene kwalifikacje ( ukończyłam
germanistykę, pracuję jako tłumacz przysięgły).
Miałam wiele pomysłów jak pomoc szkole, miałam ciekawe propozycje, ale to
wymagałoby od dyrektora i nauczycieli pewnej pracy i zaangażowania!
W szkole bywalam dość często, i na bieżąco wiedziałam co się dzieje ( o ile
uprzednio umówiony nauczyciel miał dla mnie czas, bowiem zdarzało sie, że
zapomniał, poszedł do domu, albo rozmawiał przez telefon komórkowy).
Nie należę do "ambitnych" rodziców, uważam, że oceniać nalezy sprawiedliwie.
Powodów do narzekań na osiągnięcia mojego dziecka też nie miałam - sprawdzian
po VI klasie zaliczył na 40 pkt ( na tyleż samo możliwych).
Nie twierdzę, że wszyscy nauczyciele są źle nastawieni do rodziców i leniwi (
przykłady mądrych ludzi, gotowych do współpracy mam w obecnej szkole), jednak w
poprzedniej każda krytczna uwaga była odbierana jako atak na szkołę i
nauczyciela( zaraz , najpóźniej następnego dnia nauczyciel dawał temu wyraz w
stosunku do dziecka).
Zaś przyznanie się do błędów........tu ogarnia mnie śmiech na wspomnienie
anegdotki, gdy jedna z matek na zebraniu pokazała zeszyt, w którym nauczycielka
poprawiła "agrafkę" na "agrawkę", argumentując, że mamy przecież "agraweczkę" (
mamy również słownik ortograficzny - jesli są wątpliwości).
Różni są nauczyciele, różni są rodzice i różni uczniowie. Opisałam konkretną
szkołę noszącą zaszczytny tytuł "Szkoły z klasą", która jest zaprzeczeniem
jakiejkolwiek klasy.
Nie neguję zasług nauczycieli w innych placówkach.
Uważam, że sekretariat akcji powinien sprawdzać i odnosić się krytycznie do
sprawozdań, a nie wierzyć w ciemno temu co wypisują dyrektorzy.
Także dlatego, aby mieć rzetelne porównanie szkoły Pani Zniesmaczonej i
opisywanej przeze mnie. Wierzę, że w tej pierwszej jest naprawdę dobrze, a
tytuł uzyskany dzięki uczciwej pracy.
Mam jednak pytanie - czy oby napewno chodzi nam o promowanie szkół na
podstawie sprawozdań, które zawierają nieprawdziwe fakty? Czy jest to uczciwe w
stosunku do tych, którzy mają mniej barwne, za to rzetelne?



Temat: Nauczyciel cofający uczniów w rozwoju
Gość portalu: MP napisał(a):

> > Przeciez Pani Barbara sobie tych 700 zl ( a potem jeszcze dluuuugo niewiel
> e
> > wiecej) z palca nie wyssala ?
>
> Może trochę uprościła?
> Stażysta z pełnymi kwalifikacjami ale bez żadnego dodatku,
> czyli z minimalną pensją dopuszczaną jeszcze przez przepisy
> nie może zarabiać mniej niż 1078 zł brutto czyli 770 zł netto plus obrywki

Ma Pan rację, byłam nieprecyzyjna, początkujący nauczyciel otrzymuje 770zł.
netto, a nie ok. 700 jak napisałam, plus jednorazowy zasiłek na
zagospodarowanie.
Pozostałe stawki zasadnicze, które Pan podał, też się zgadzają.
Mam jednak zastrzeżenia do stwierdzenia "typowe 10% dodatku motywacyjnego".
Dodatek motywacyjny przyznawany jest czasowo i nie jest obligatoryjny dla
każdego. W mojej szkole otrzymują go tylko mauczyciele, którzy mają szeroko
rozumiane osiągnięcia w danym okresie, bez względu na to, jaki mają staż pracy
i stopień awansu zawodowego, reszta, jak niczym się nie wykazała, nie dostaje
nic. Po drugie, przynajmniej w mojej szkole, płatne zastępstwa należą do
rzadkości, więc trudno je uwzględniać jako stały miesięczny dochód nauczyciela.
Dodatek za wychowawstwo to w gruncie rzeczy groszowa sprawa, biorąc pod uwagę
ilość obowiązków z tym związanych, więc nauczyciele wcale się do tego nie palą.
Całkowicie się z Panem zgadzam w sprawie zróżnicowania wynagrodzenia lub
pensum godzin między np. matematykiem czy polonistą a np. nauczycielem wf,
który zazwyczaj niewiele w szkole robi, a i jego merytoryczna
odpowiedzialność jest żadna (jaki egzamin weryfikuje pracę wuefisty?). Dziwię
się, że środowisko nauczycielskie nic w tej sprawie nie robi. No ale z drugiej
strony to wuefiści, którzy mają dużo czasu po lekcjach, bawią się w
działalność związkową, są aktywistami różnych partii, często awansują na
wizytatorów, dyrektorów, naczelników, a niekiedy posłów, więc są decydentami i
konserwują istniejący stan rzeczy.



Temat: Jak poszedł sprawdzian uczniom w Małopolsce
nie wiem nauczycielu czy u początku swojej kariery chciałbyś być nazwany złym
narybkiem nauczycielskim. szczególnie jeśli za taki sie nie uważałeś. ja nie
chcę więc może nie uogólniaj. patrząc z perspektywy lat łatwo wypowiadać
pochopne sądy.
można się też przyczepić, że tam gdzie mogłoby lepiej godziny blokują
nauczyciele którzy weszli juz w wiek emerytalny, ale nie wiedzą co z sobą
począć. a dyrektorzy którzy boją się zmian jak ognia nie potrafią i nie chcą
powiedzieć dość.
a może to jet wina dyrektorów, może nie moją za grosz instynktu rekrutera i nie
potrafią właściwie ocenić potencjału kandydatów i wybierają na ślepo. albo są
do bólu praktyczni i wysyłają swoich nauczycieli na szkolenia i studia
podyplomowe z drugiego przedmiotu zamiast zatrudnić fachowca. trudno nie
zauważyć różnicy między roczną podyplomówką, a pięcioletnimi kierunkowymi
studiami magisterskimi, które wybiera sie z zamiłowania do przedmiotu.
a może stresuje sie nauczycieli zbieraniem papierków do awansu zawodowego
zamiast dać im czas na solidne przygotowanie zajęć (byle jak to potrafię
poprowadzić bez przygotowania), a przede wszystkim na solidna refleksję i ocenę
własnej pracy, weryfikację pomysłów i zastosowanych metod.
a czasem przeniesienie uwagi z kształcenia na tzw. życie szkoły: konkursy,
imprezy itp.
oczywiście, że źle płacą - wynagrodzenie stażysty może wystarcza na życie jeśli
akurat ma sie ten przywilej mieszkania u siebie i niewysokie wymagania co do
standardu życia (w końcu czasem to mniej niż zasiłek). nie mam mowy o
dokształcaniu: kupowaniu książek i materiałów cennych dla pracy, szkoleniu
nowych umiejętność - może jak będzie dyplomowanym. dobrze że teraz zdarzyły sie
te studia podyplomowe finansowane z EFS. miejmy nadzieję że to nie jednorazowy
projekt ale na najbliższe kilka lat.
jeśli dobre pomysły są źle rozwijane to zwykle nic nie wychodzi. nawet mniej
zdole dzieci poradzą soie jeśli nauczymy je myśleć i korzystać z wiedzy a nie
tylko zakuć zdać i zapomnieć. tyle że mamy mode na nieuctwo, bo po co skoro i
burak może być wicepremierem, a elity intelektualne są poniżane i osmieszane.
zgadzam sie co do wyników szkół prywatnych, że nie zawsze osiągnięcia idą w
parze z jakościa kształcenia.
i mały postulat - mamy w małopolsce dzieci i rodziców, którzy cenią wartość
wykształcenia, dajmy im to, co w szkole najlepsze na 150% (chciałam napisać w
nas, ale mnie jakoś nikt nie chce, choć wg programów nauczania jestem
najlepszym merytorycznie materiałem na nauczyciela mojego przedmiotu)
pozdrawiam.




Temat: 11 miejsce VII LO w rankingu szkół.
11 miejsce VII LO w rankingu szkół.
A propos 11 miejsca VII LO w rankingu szkół to mogę podać przyczyny:

1.
Tzw. "średnia ważona" - super pomysł na szkołę dla leserów - uczeń słaby
policzy, kiedy ma minimum - o grozo -1,51 i zaczyna kombinować - tzn. omija
zajątka, kalkuluje itp. Wystarczy popatrzeć na to co piszą o tym wynalazku
uczniowie - większość dobrych uczniów po prostu omija 7-ke szerokim kołem,
woli nie uczestniczyć w eksperymentach i wybiera szkołę bez "wynalazków", a
szczerze mówiąc 7-ka jest rodzynkiem w tej materii i jakoś nie widać żeby
przynosiło to splendor, wręcz można rzec - jest odwrotnie.

2.
Organizowanie na siłę różnego rodzaju konkursów - tylko po to żeby mieć kwita
do teczki (awans zawodowy). Z powodu konkursów, prelekcji i innych takich
podobnych - dezorganizuje się pracę z uczniem. Uczniowie nonstop chodzą na
jakieś lokalne konkursiki, które nic nie wnoszą, praca szkoły jest rozwalana
od wewnątrz (kilkugodzinne imprezy na sali gimnastycznej, holu itd.)

3.
Norma ISO - kolejny banał, który w niczym nie zmieni naszego położenia w
rankingu. Nie chodzi nawet o miejsce w rankingu, a o dobre wykształcenie
młodych ludzi i przygotowanie na studia w dobrych - dziennych uczelniach.
Jest to zwykłe odciąganie nauczyciela od normalnej pracy. NORMA ISO polega na
poddaniu się kontroli firmy zewnętrznej (w ogromnym skrócie). Jako jednostka
edukacyjna podlegamy nadzorowi kuratorium, zatem czy po wprowadzeniu ISO nie
będziemy już kontrolowani przez kuratorium. Kto powie o kosztach audytu?
Kilkadziesiąt tysięcy złotych... Kto za to płaci??? Pewnie ktoś mądry powie,
że dostaniemy forsę z UE lub inne banialuki. Powiem szczerze, że lepiej
byłoby te pieniądze rozdąć panom, co odprowadzają wózki pod hipermarketem, bo
w najgorszym wypadku kupi sobie piwo, ale może przy okazji coś do jedzenia...

4.
Gwałtowna wymiana pokoleń - tzn. zatrudnienie całej rzeszy młodych
nauczycieli, którzy i tak za te 690 zł się poświęcają, ale zanim młody
nauczyciel zbuduje swój warsztat mija kilka, jeśli nie kilkanaście lat.

5. Do szkoły przychodzą bardzo słabi uczniowie, nieprzygotowani zupełnie do
nauki w liceum. Tak to jest jak się bierze wszystko, co przychodzi z ulicy.
Widać to dobitnie po gimnazjum - super osiągnięcia i wyniki nie są wyłączną
zasługą nauczycieli, ale po prostu są wynikiem dość wnikliwej selekcji. Do
matury trzeba przygotować w 3 lata - nie jak kiedyś w 4, a młodzież ma braki
po gimnazjum na takim poziomie, że przygotowanie do matury jest wyścigiem z
czasem od 1 września klasy 1-szej.




Temat: Stosunek uczniów do nauczycieli
Zuzanno

Dobrych pare lat temu skonczylam studia uniwersyteckie (kierunek historia) ze
specjalnoscia pedagogiczna. W trakcie studiow mialam zajecia z metodyki
nauczania, nawet jakies egzaminy, miesieczne praktyki i w szkole sredniej i w
podstawowej. Uczono mnie czego i jak uczyc, ale nigdzie nie nauczono jak
podejsc do ucznia, jak dac sobie rade z klasa, jak utrzymac spokoj na lekcji
itp. Zadnej praktycznej psychologii ucznia.
W pozniejszej pracy ze wszystkim musialam sobie radzic SAMA. Taka byla akurat
paskudna sytuacja - redukcje w oswiacie i przyznanie sie do problemow i
trudnosci bylo rownoznaczne z przyznaniem sie do nieradzenia sobie i
nienadawania sie. Moze mialam pecha, moze jest to norma nie wiem, choc
pracowalam w kilku szkolach i wszedzie bylo tak samo. Poczatkujacy nauczyciel
jest sam - sam musi sobie ze wszystkim radzic i na zadna pomoc liczyc nie moze.
Tez mialam problemy z dyscyplina uczniow - zapytalam kilka roznych
doswiadczonych nauczycielek jak sobie poradzily - zawsze odpowiedz byla ta
sama - one nigdy nie mialy tego problemu, zawsze byly takie swietne.
A przeciez nie zawsze jest tak, ze poczatkowe trudnosci swiadcza o tym ze ktos
sie nie nadaje. Moj kolega ze studiow na przyklad - przez pierwsze lata ciagle
znerwicowany, nie dosypial, non stop na validolu. Powiedzial mi, ze byl na
skraju samobojstwa. Obecnie wybrany (przez MLODZIEZ) ulubionym nauczycielem,
nagradzany przez dyrekcje, szanowany przez uczniow i rodzicow. Nawet w
telewizji go pokazywali z okazji dnia nauczyciela jako przyklad pedagoga. Ma
osiagniecia niewatpliwe. Wiec mozna, ale ile to bezsennych nocy kosztuje i ile
nerwow to nikt nie wie. Koledze tez nikt nie pomogl, bo tego jak sobie radzic z
uczniem nikt nie uczy.
Nauczycielowi wszyscy patrza na rece: grono, dyrekcja, rodzice. Nie mowiac juz
o dzieciach, ktore niezle daja do wiwatu. I naprawde nie pomaga nikt, chyba ze
ktos ma fuksa i trafi na "ludzkie" grono.




Temat: Nauczycielka na wózku nie musi dziwić
Dodam coś jeszcze i nie chodzi mi tu, żeby krytykować Sylwię czy
inne osoby niepełnosprawne mówiące w prasie o swoich problemach z
szukaniem pracy. Ale chciałabym powiedzieć, że dyskryminacja dotyczy
nie tylko ich.

Przykład nr 1: w mieście T. jest liceum, w którym zwolni się etat
polonisty. Złożyła tam dokumenty najlepsza osoba na moim roku,
studentka dwóch fakultetów. Ale nie dostanie pracy. Dostanie ją inny
kolega z roku, który cudem przechodził przez kolejne egzaminy i
olewał wszystko jak się tylko dało. Dlaczego? Bo jego mama jest
polonitką w tym liceum.

Przykład nr 2: w wielu szkołach z różnych przyczyn - niestety
najczęściej chodzi o stare układy i układziki - nauczyciele mają
nadgodziny rzędu połowy etetu. No bo po co zatrudnić młodego
nauczyciela (któremu już pól etetu wystarczy, by robić staż), skoro
można te godziny dać pani Krysi czy panu Zenkowi, których zna się od
lat, więc daję się im dorobić do etetu. A że szkoła na tym traci, bo
za nadgodziny stawka jest wyższa, to już nikogo nie martwi. Wyjątek
stanowią tu Żory, gdzie prezydent wydał polecenie, by zamiast
wydawać pieniądze na nadgodziny, zatrudniać młodych nauczycieli. Ten
sam prezydent polecił, by wszyscy nauczyciele - tak głośno prezcież
domagający się prawa do wcześniejszych emerytur - w momencie
osiągnięcia wieku emerytalnego żegnali się ze szkołą. Ale to tylko
wyjątek potwierdający patologiczną regułę.

Ale o tych problemach gazety nie piszą. Lepiej poświęcić pierwszą
stronę (powtarzam, nie atakuję Sylwii!!) na opisanie historii
niepełnosprawnego. Gazeta zyska dzięki temu wizerunek wrażliewj na
problemy takich osób. Ale nie tylko oni muszą pokonywać bariery.



Temat: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczycielami?
Wynika z tego, że w szkole powinni pracować tylko Ci, którzy mają, przepraszam
za wyrażenie "gębę od ucha do ucha",potrafią sterroryzować klasę tak, by ta
zwyczajnie bała się osoby nauczyciela. Po części masz rację: są klasy, w
których taka umiejętność jest niezbędna, by jakos przetrwać te 45 minut. Takich
klas jest niestety coraz wiecej. Pytanie tylko, czy o to chodzi w zawodzie
nauczyciela? Moim zdaniem nie.
Przyznaję otwarcie, że ja nie radzę sobie w klasach trudnych. Nie mam takiego
charakteru i nie cierpię wprowadzać "zamordyzmu". Uważam jednak, że świetnie
sprawdzam się w klasach, gdzie uczęszczają dzieci, które wiedzą, po co
przychodzą do szkoły. Umiem zorganizować proces dydaktyczny, zainteresować
lekcją, podobno dobrze wyjaśniam nowy materiał i mam osiągnięcia. Jeden
warunek - mam do czynienia z uczniami, a nie z chuliganerią. Zawsze sądziłam,
że zaangazowanie,życzliwy stosunek do uczniów, wiedza i umiejętnosci
dydaktyczno -wychowawcze, z naciskiem na te pierwsze to klucz do sukcesu w
pracy w szkole. Niestety utwierdzam sie w przekonaniu, że nie. Praca w szkole
przypomina poligon wojenny. Zarówno ja, jak i wiele moich młodych kolezanek nie
tak wyobrażałysmy sobie pracę w szkole, nie mówiąc już o tym, ze nie jesteśmy
do tego merytorycznie przygotowane.

I jeszcze jedno. Są klasy na tyle zdemoralizowane, w których nie pomogą ani
prośby, ani groźby,a ni tym bardziej pogadanki umoralniające . Jeśli jeszcze
się o tym nie przekonałeś, dziękuj Bogu, ze nie doświadczyłes kontaktu z
prawdziwą patologią, która powinien zająć sie magister resocjalizacji, a nie
polonista czy matematyk. Uczeń zdemoralizowany nie przestarszy się Twojej
gadki, bo wie, że w szkole jest bezkarny, a Ty nie możesz mu w istotny dla
niego sposób zaszkodzić. Chyba że odwołasz się do metod niezgodnych z
prawem.



Temat: Apel nie tylko do nauczycieli
Bbbardzo drogie szkoły
w porównaniu do stanów mamy bardzo drogie szkoły .
oczywiscie nie porównuję tu kosztów w dolarach
na jednego ucznia , a wysiłek ludzki włożony w wykształcenie
obywatela.

Większość uczniów szkół podstawowych nie ma zadawanych prac domowych.
Nauczycile szkół podstawowych nie posiadają ukończonych wyższych
uczelni .

minimum nauczania określone przez Department of Education jest
minimum rzeczywistym pozwalającym uczniowi spożytkować dużą energię
na własne zainteresowania ( stąd np. tak wielu grających na instrumentach
spoza szkół muzycznych ) .

w szkołach średnich to minimum jest również realne . Jest wiele
przedmitów do wyboru - electives i przedmioty dla uczniów
majacych osiągnięcia w przedmiocie - honor classes .
nie uczy się wszytkich tego samego ( bo nie wszyscy
są tym samym zainteresowani ) . Nauczanie honor class
to sama przyjemność dla nauczyciela ( jemu zdają pytania ,
lekcja żywa w formie niewymuszonej dyskusji) .

wciskanie różnych wiadomości naszego minimum ( które
jest jednocześnie maksimum ) wszystkim uczniom to
marnowanie wysiłku i szkoły i ucznia .

Studia też są inne . Najczęściej student wybiera dwa
przedmioty , major i majnor . Student pełnoetatowy
to ten co bierze przynajmniej 12 units/ semestr lub kwartał ,
co bywa niewile ponad 12 godzin zajęć na uczelni .
Zajęcia nie są obowiązkowe ( warte same w sobie by na nie
uczęszczać - nikt nie sprawdza list obecności - marnowanie czasu ).

przyjmuje się , że student musi poświęcić co najmniej 3X
czasu własnego na kształcenie ( w sumie to daje ok.pełny etat ).
często sami studenci biorą udział w pracy na uczelni -
ocenianie , praca w tutorial services itp. - niezła
płaca- ok 10$ na godzinę a bywa że akordowo ( przy sprawdzaniu)
zarabia się ok 50$/h - z tym że jest limit i przy sprawdzaniu
zarabia się do ok. 100$/tydzień .

Student jest informowany o przyszłych perspektywach zatrudnienia .
słuzy temu Career Center na uczelni

czemu szłużą nasze szkoły z tak przeładowanym materiałem ?




Temat: Dyrektorka straci stanowisko?
Reakcja pana prezydenta Górskiego jest bardzo ciekawa. Otóż
twierdzi on, że "Być może pani dyrektor poszła na skróty i nie
zawsze działała zgodnie z kodeksem pracy" - koniec cytatu.
Przecież to jest śmieszne, ktoś w końcu Z. zatrudnił na
stanowisku dyrektora szkoły, ktoś się pod tą decyzją podpisał,
być może sam pan prezydent Górski. I co on teraz twierdzi,
że "być może", to przecież ponowna kompromitacja na całej linii.
Sprawa wygląda tak: Z. została dyrektorem bo zna osobiście
zarówno naczelnika wydziału edukacji w UM SC, jak również
wiceprezydenta Jaskiernię. I co ???, nikt nie sprawdzał
kwalifikacji tej pani, nikomu nie przyszło do głowy aby choćby
pobieżnie przeanalizować jej dotychczasowe osiągnięcia (?????),
to czy w ogóle nadaje się na jakiekolwiek stanowisko
kierownicze, czy choć trochę zna kartę nauczyciela, ustawę o
oświacie oraz kodeks pracy, czy ma choćby blade pojęcie o pracy
dyrektora tak dużej szkoły??? Przecież będzie reprezentować UM
SC, działać i podejmować decyzje w imieniu UM, z jego nadania, z
jego błogosławieństwem. Nie, nikomu nic takiego nie przyszło do
głowy, wszak to był swój człowiek, czyli z pewnością nadaje się
na eksponowane stanowisko. Jak w tej sytuacji wygląda obecnie UM
oraz jego pracownicy, naczelnik ("że przyjdę i pogłaszczę ich po
głowie), wiceprezydent ("nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni")
oraz sam włodarz miasta prezydent Górski. Oczywiście jak zwykle
nikt nie poniesie żadnych konsekwencji nieprzemyślanej i błędnej
decyzji, która miała jedynie zaspokoić wygórowane ambicje Z.
Chociaż chętnie poznam oficjalne stanowisko prezydenta Górskiego
w tej sprawie.
Mam prośbę do GW o zapytanie się prezydenta, czy widzi w
postępowaniu swoich podwładnych niedociągnięcia i brak
właściwego nadzoru nad pracą dyrektorki szkoły. Wszak o
problemie jakim jest Z. i jej postępowanie, odpowiednie władze
informowane były już na początku tego roku, i zdaje się, że
gdyby nie artykuły w GW to sprawa by przycichła.



Temat: Przedszkole Leśne ul.Bażancia
Niepubliczne Przedszkole Lesne moge wiele dobrego i zlego napisac o tej
instytucji, gdyz moje jedno dziecko chodzilo a drugie chodzi do tegoz
przedszkola. Mimo, iz nie spedzam wiele czasu w murach tego przedszkola, da sie
wyczuc ta charakterystyczna atmosfere. Podzial Pan jest tak widoczny, ze rodzic
nie moze tego nie dostrzec. Usmiech (nie zawsze szczery ) mile slowo,
podlaskanie po glowie, krotka rozmowa z rodzicem to wazne, ale nie
najwazniejsze aspekty w pracy przedszkolanki. Kwestia dydaktyczna a co za tym
idzie wyksztalcenie w tym kierunku, predyspozycje nauczyciela i jego osobowosc,
ma zdecydowanie wiekszy wplyw na rozwoj intelektualny i emocjonalny dziecka. A
jego nabyte umiejetnosci i osiagniecia sa bardzo wazne w pierwszych krokach
dziecka w szkole. Niestety, nie wszystkie Panie moga poszczycic sie tymi
aspektami...ich chlod, brak profesjonalnego podejscia do dziecka i brak
kompetencji to cechy, ktore sa wyczuwalne dla dziecka a co dopiero dla rodzica.
Dlatego dziwi mnie fakt, ze zwolnieni zostaja nauczyciele, ktorzy byc moze nie
sa "cieplymi ciociami" ale posiadaly pelne kompetencje i cechowaly sie wysokim
poziomem metodycznym.
Atmosferze w Przedszkolu Lesnym nie sprzyja ciagla zmiana dyrektorow ( od
momentu, kiedy moje dzieci zaczely uczeszczac do tegoz przedszkola jest trzecia
pani dyrektor) a ignorancja ze strony wlascicielki i jej chec zarobku poprzez
powiekszenie ilosci dzieci w grupach, "zabranie rytmiki z czesnego" i totalny
balagan w organizacji oraz metody wspolpracy z rodzicami. Jedynie fakt
przyzwyczajenia mojego dziecka do innych dzieci oraz otoczenia sprawiaja, ze
moje dziecko nadal uczeszcza do Lesnego Przedszkola.
Na koniec wspomne o posilkach - z rozmow z dziecmi wywnioskowalam, ze
najlepszym okresem sa wakacje ( nie wiem dlaczego???) i wtedy dzieci maja pelny
brzuszek...Szkoda, ze standard jedzenia powrocil do poziomu sprzed wakacji (
brak dokładek, serwetki na podwieczorek zamiast talerzy). Konczac nie polecam
Przedszkola Lesnego, jego atmosfery i wspolpracy z "gora"
z pozdrowieniami Nomen Nescio



Temat: Student UW Marek Cygan wygrywa Google Code Jam!
P, Ty jednej rzeczy nie rozumiesz.
Dyskusje na temat asemblerów w tym wątku zacząłem poniekąd ja, bo chyba ja
pierwszy uzyłem tego słowa. A Ty od poczatku robisz atmosferę, że o zwykłej
łatwiutkiej rzeczy ja opowiadam jako o wielkim wyczynie.

Opowiem taka historyjke dla ilustracji. Otóż, w roku 1888 bodajże, niejaki Pan
Benz, własciciel niewielkiego warsztatu mechanicznego w mieście X. w Niemczech,
zbudował coś, co można by nazwać "prekursorem dzisiejszego auta", czyli coś w
rodzaju bryczki o własnym spalinowym napędzie.

Jego żona, Frau Benz, pewnego dnia bez jego wiedzy uruchomiła potwora i wraz z
synami pojechała w odwiedziny do swojej mamy, do innego miasta Y. odległego o 50
czy 80 km. Podróz zabrała im cały dzień. Wyczyn ten stał sie sensacją, do dziś
mozna znaleźć relacje o nim w ksiązkach na temat historii motoryzacji.

Twój wspólczesny "duchowy pobratymiec" z miata X. powie: "Phi!!! Też mi tam
wyczyn! Ja wskakuję do auta i już w niecałe pól godziny jestem w mieście Y.!"

Teraz, jak chcesz sie nauczyć programowania w asemblerze, to wyszukujesz tylko
odpowiedni kurs w katalogu uczelni, kupujesz podrecznik - po czym wkladasz
troche wysiłku, prosisz instruktora kursyu o pomoc, gdy czegos nie rozumiesz - i
po jakims czasie już znasz wszystko to, co potrebujesz.

W końcu lat 60-tych sprawy wyglądały całkiem inaczej. Nawet do Algolu nie mozna
było kupic podręcznika. Były jakies powielaczowe skrypty wydawane w niewielu
egzemplarzach. Literatury na temat asemblera do danej maszyny należało sie
pracowicie dokopywać. Wydobywac strzępki informacji z ludzi, którzy juz coś
wioedzieli. Ktoś obdarzony specjalnym talentem do takich rzeczy, "chwytający
pojecia w lot", był się w stanie przebic przez wszystkie trudności i opanowac
sztukę. Ale to byli nieliczni.

Moj znajomy, zwyciezca kilku olimpiad przedmiotowych w liceum, a w latach
siedemdziesiatych gwiazda w modnych wowczas telewizyjnych "turniejach łamania
głowy", miał tez talent do chwytania w lot wszystkiego zwiazanego z asemblerem.

Podobnie jest z nauką języka obcego. Są tacy, którym wystarczy byle jaki
samouczek i kilka zaledwie godzin kontaktu z Anglikiem, i już są w stanie sie
płynnie porozumiewać. Ludzie obdarzeni specjalnym talentem do języków. Ale
przytłaczajaca wiekszośc musi dla osiagniecia tego samego poświecic setki godzin
pracy w asyscie nauczyciela.